Są takie dni, kiedy wszystko wygląda zwyczajnie - ulice są ciche, ludzie spieszą się do swoich spraw, a wiatr niesie tylko kurz i zapach pieczonego chleba. Właśnie w taki zwyczajny dzień Ali Baba wyruszył z domu, zarzucając na ramię niewielką siekierkę i nucąc pod nosem melodię, której nauczyła go mama. Nie wiedział jeszcze, że zanim słońce zdąży schować się za wzgórzami, odkryje sekret, o jakim inni słyszeli tylko w opowieściach podróżników.
Gdy słońce dopiero zaczynało barwić piasek na kolor miodu, Ali Baba poszedł do pobliskiego lasu. Szedł wesoło, pogwizdując, aż nagle usłyszał dudnienie kopyt.
— Ktoś nadjeżdża.. — szepnął i szybko schował się za wielkim kamieniem.
Po chwili zobaczył niezwykły widok: czterdziestu jeźdźców w ciemnych płaszczach zatrzymało się przed stromą skalną ścianą. Ich przywódca zeskoczył z konia, podszedł do skały i powiedział donośnym głosem:
— Sezamie, otwórz się!
Ku ogromnemu zdziwieniu Ali Baby skała powoli rozsunęła się, jakby była drzwiami..
Rozbójnicy wprowadzili konie do środka i zniknęli w ciemności. Po chwili skała zamknęła się z powrotem i znów wyglądała jak zwyczajna ściana.
Chłopiec czekał bardzo długo, aż w końcu jeźdźcy wyjechali i odjechali w dal. Serce waliło mu jak bęben.
— Ciekawe, co tam jest… — szepnął.
Podszedł niepewnie i powtórzył:
— Sezamie, otwórz się.
I… skała naprawdę się otworzyła!
Ali Baba zrobił krok do środka i aż usiadł z wrażenia. W jaskini stały skrzynie pełne złotych monet, błyszczących kamieni, kolorowych dywanów i srebrnych naczyń.
— Och… ile tu skarbów! — wyszeptał.
Nie był jednak chciwy. Wziął tylko mały woreczek monet, tyle, ile zmieściło się w dłoniach.
— To pomoże mamie — powiedział. — A reszta niech zostanie tutaj.
Gdy wrócił do domu, jego mama była bardzo zdziwiona..
— Skąd to masz?
Ali Baba opowiedział jej całą historię. Mama chwilę milczała, a potem powiedziała:
— Pamiętaj, synku. Największym skarbem nie jest złoto, ale dobre serce. Jeśli kiedyś ktoś będzie potrzebował pomocy, użyj tych pieniędzy mądrze.
Ali Baba obiecał, że tak właśnie zrobi.
Nie wiedział jednak, że jeden z rozbójników zobaczył jego ślady przy skale. Przywódca bandy bardzo się rozgniewał.
— Ktoś odkrył naszą tajemnicę! — krzyknął. — Musimy dowiedzieć się kto!
Rozbójnicy postanowili odnaleźć chłopca w mieście. Przebrali się za kupców i zaczęli chodzić od domu do domu, wypytując ludzi.
Tymczasem Ali Baba mieszkał razem z mamą i sprytną dziewczynką Morgianą, która pomagała im w domu. Morgiana była bardzo spostrzegawcza i szybko zauważyła, że po ulicy kręci się podejrzanie wielu obcych.
Pewnego wieczoru zobaczyła, jak jeden z „kupców” potajemnie zaznacza kredą drzwi ich domu.
— To na pewno nie jest przypadek — pomyślała.
Gdy zapadła noc, Morgiana wzięła kawałek kredy i zaznaczyła w ten sam sposób… wszystkie drzwi w całej uliczce.
Następnego ranka rozbójnicy wrócili i stanęli bezradni.
— Który to dom?! — szeptali zdenerwowani.
Ich plan się nie powiódł.
Przywódca bandy postanowił spróbować jeszcze raz. Tym razem przyjechał do miasta z wielkimi dzbanami, mówiąc, że sprzedaje oliwę. W rzeczywistości w większości dzbanów ukryli się rozbójnicy.
— Zatrzymam się tu na noc — powiedział uprzejmie do mamy Ali Baby. — Jutro wyruszę dalej.
Mama, która była bardzo gościnna, zgodziła się.
Wieczorem Morgiana usłyszała cichy szept dochodzący z dzbanów:
— Czy już czas?
Dziewczynka od razu zrozumiała, że coś jest nie tak. Nie przestraszyła się jednak. Szybko wymyśliła plan. Poszła po strażników miejskich i cicho opowiedziała im o wszystkim.
Gdy przywódca rozbójników dał znak swoim ludziom, strażnicy już czekali. Rozbójnicy zostali złapani i odprowadzeni do miasta, a mieszkańcy długo opowiadali o odwadze sprytnej Morgiany.
Ali Baba podziękował dziewczynce i powiedział:
— Uratowałaś nas wszystkich. Od dziś jesteś częścią naszej rodziny.
Część skarbów z jaskini została później oddana miastu, aby zbudować studnie, szkołę i targ, na którym kupcy mogli uczciwie handlować. Ludzie często pytali Ali Babę:
— Dlaczego nie zatrzymałeś wszystkich skarbów dla siebie?
A on uśmiechał się i odpowiadał:
— Bo największym skarbem nie jest to, co trzymamy w skrzyni, ale to, ile dobra potrafimy zrobić dla innych.
I tak Ali Baba, jego mama i Morgiana żyli długo i szczęśliwie, a dzieci w mieście przez wiele lat bawiły się w „Sezamie, otwórz się!”, udając odkrywców tajemniczych jaskiń — choć wszyscy wiedzieli, że najprawdziwsze skarby ukrywają się nie w skałach, lecz w odwadze, życzliwości i dobrym sercu.