O tej bajce
Opowieść o małym, odrzuconym kaczątku, które błądzi przez świat w samotności, aż odkrywa, że wcale nie jest brzydkie, tylko od zawsze było łabędziem. Bajka przypomina, że prawdziwe piękno i wartość często potrzebują czasu, by w pełni się ujawnić.
Czyta Wojciech Malajkat
Pełne nagranie: 6:55
Wśród łagodnych letnich pól i rozlewisk, gdzie trawy falują na wietrze, rosły bujne pokrzywy i wielki łopian. Tam pod opuszczonym, starym młynem kaczka uwiła swe gniazdo. W słoneczny dzień usiadła na swych jajach, czekała wytrwale – była matką pełną nadziei.
Jedno po drugim pękały jajka, wykluwając żółte, puszyste i miękkie pisklęta. „Pip! Pip!” rozlegały się ich głosy. Wyciągały główki, rozglądając się po świecie, który był taki wielki i zielony. Ich matka pouczyła je, jak śmiało brodzić w wodzie, jak znosić upał i chłód, jak siąść równo w szeregu i być grzecznymi dziećmi…