Scena

Popularne

Calineczka

Lektor:

Wojciech Malajkat

Autor:

Hans Christian Andersen

Czytaj tekst

Tekst bajki

Dawno, dawno temu żyła sobie kobieta, która bardzo pragnęła mieć dziecko, lecz mimo usilnych starań nie mogła doczekać się potomstwa. Pewnego dnia udała się po radę do starej czarownicy. Ta podarowała jej zaczarowane ziarno z zaleceniem, aby posadzić je w doniczce. Kobieta, pełna nadziei, uczyniła, co jej nakazano. Wkrótce z ziemi wyrosła piękna, niezwykła roślina, a w jej środku, w rozkwitłym kwiecie, siedziała maleńka dziewczynka – tak drobna jak palec, dlatego nadano jej imię Calineczka.

Calineczka była śliczna, delikatna i pogodna. Jej matka bardzo ją kochała i troskliwie wychowywała. Dziewczynka spała w łupinie orzecha, przykryta płatkami róży, a bawiła się na wodzie, siedząc na liściu lilii wodnej, który pływał w talerzu wypełnionym wodą. Pewnej nocy, gdy wszystko wokół spało, przez okno do środka wślizgnęła się ropucha zachwycona urodą Calineczki.

– Och, to byłaby żona w sam raz dla mego syna! – szepnęła i bezszelestnie porwała śpiącą dziewczynkę, przenosząc ją na ogromny liść nenufaru na pobliskim stawie.

Calineczka zbudziła się i gorzko zapłakała z przerażenia słysząc, jak stara ropucha szykuje dla niej gniazdo z błota na długim korzeniu pod wodą, a umyśliła sobie, że Calineczka zostanie żoną jej syna – okropnej, leniwej ropuszki. Dziewczynka była jednak tak lekka, że nie potrafiła zejść sama z liścia i pogodziła się już z losem, kiedy niespodziewanie pojawiły się dobre serca – małe rybki zamieszkujące staw. Ujęły się one za Calineczką, przegryzły łodygę nenufaru, uwalniając liść, który z nurtem popłynął z dala od miejsca, gdzie czyhała ropucha.

Podróżując po wodzie, Calineczka podziwiała przyrodę i śpiewała, ciesząc się wolnością. Nagle nad stawem przeleciał wielki chrabąszcz. Zachwycony dziewczynką, porwał ją i uniósł na drzewo, gdzie przedstawił ją innym chrabąszczom. Te jednak wyśmiewały Calineczkę, twierdząc, że ma za małe nóżki, jest za chuda i dziwna – niepodobna do nich. Chrabąszcz, zawstydzony, wkrótce zostawił ją na kwiatach. Calineczka została sama, lecz nie poddawała się – całe lato spędziła, żyjąc wśród kwiatów, czerpiąc krople rosy i słuchając świergotu ptaków.

Lato jednak nie trwa wiecznie. Wkrótce przyszła jesień, a potem mroźna zima. Calineczka cierpiała z chłodu i głodu, aż pewnego dnia natrafiła na norkę polnej myszy. Mysz wpuściła ją do swego domku, gdzie było ciepło i przytulnie pod ziemią. W zamian za gościnę Calineczka pomagała myszy – sprzątała i opowiadała baśnie.

Mysz miała bogatego sąsiada – krecika. Przyszło jej do głowy, by wydać Calineczkę za mąż za krecika, który był pracowity, ale ślepy i ponury, a w dodatku nie lubił słońca i kwiatów. Calineczka nie chciała takiego losu, lecz była w sytuacji bez wyjścia. Pewnego dnia podczas spaceru podziemnym korytarzem Calineczka i mysz napotkały leżącą jaskółkę – ptak był ciężko ranny i bliski śmierci. Calineczka poczuła litość i nocą opiekowała się ptakiem, grzejąc go własnym ciałem i karmiąc ochłapami jedzenia. Wiosną ptak odzyskał siły i odleciał, dziękując Calineczce i żegnając się serdecznie.

Nadszedł czas, gdy Calineczka miała poślubić krecika. Myśl o życiu w ciemnym, ponurym korytarzu przyprawiała ją o rozpacz. W dniu ślubu, kiedy wszystko było gotowe, dziewczynka postanowiła raz jeszcze zajrzeć na powierzchnię ziemi, by pożegnać się ze słońcem i kwiatami. Wtem przed nią pojawiła się dobrze znana jaskółka. – Wsiadaj na moje skrzydła! – zawołała. Calineczka bez wahania wskoczyła na grzbiet ptaka i razem pofrunęli daleko, ponad lasami i wodami, aż do dalekiego, ciepłego kraju.

Tam słońce jaśniało, kwitły kwiaty, a powietrze wypełniał śpiew ptaków. Jaskółka wysadziła Calineczkę na wielkim kwiecie, który nagle rozchylił płatki, a w jego wnętrzu siedział drobny, maleńki królewicz z przezroczystymi skrzydełkami – król elfów. Był piękny i ukłonił się Calineczce, zapraszając ją, by została jego żoną. Dziewczynka ze szczęścia przyjęła ten zaszczyt. Odtąd zamieszkała wśród kwiatów jako królowa elfów, gdzie była szczęśliwa, kochana i bezpieczna.

Na pożegnanie jaskółka zaśpiewała najpiękniejszą ze swoich pieśni, a maleńka królowa elfów często wspominała długą, trudną drogę ku szczęściu. Calineczka, lekka jak płatek kwiatu, fruwała między kwiatami i żyła długo i szczęśliwie w krainie, gdzie nikt już nie wyśmiewał jej delikatności ani nie zmuszał do niczego wbrew sercu.

A jaskółka, która opiekowała się Calineczką, poleciała z powrotem do naszych krajów i zaśpiewała nam tę piękną baśń, abyśmy wiedzieli, że dobroć, odwaga i serce prowadzą zawsze do szczęścia.

Gotowi na wieczorne bajki?

Rozpocznij magiczną przygodę ze Storylandią — Twoje dziecko będzie zachwycone.